sobota, 20 lutego 2016

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Loki leciał samolotem, który miał go dostarczyć do bazy. Obok stał Tony Stark, który nieustannie mu ubliżał. Kapitan Ameryka stał wsparty o ścianę, Czarna Wdowa pilotowała samolot. Lokiego coraz bardziej irytowała cała ta sytuacja, lecz nie odezwał się ani słowem od momentu startu. Po chwili rozległy się potężne grzmoty piorunów. Bóg wzdrygnął się i spojrzał nerwowo w górę. Zaciekawiony Iron Man rzucił sarkastycznie w stronę Kłamcy:
- Burzy się boisz?
- Nie przepadam za tym, co zwiastuje. – Loki rozglądał się na boki wyczekująco.
Nagle usłyszeli głuchy łoskot, dźwięk uderzającego ciała w dach samolotu. Potem drzwi się otwarły, wleciał przez nie mężczyzna o długich blond włosach. Miał na sobie czerwony płaszcz i srebrzystą zbroję. W ręce dzierżył potężny młot. Chwycił Lokiego i rzucił się w przestrzeń razem z nim.
                                                      ***
Biegłam przez las. Nie miałam pojęcia, dlaczego posłuchałam Lokiego. Byłam zmęczona, więc postanowiłam się zatrzymać. Chciałam tam wrócić i wszystko wyjaśnić. Dlaczego Loki tak się zachowywał? W głowie miałam mętlik od nadmiaru pytań. Od powrotu powstrzymywała mnie tylko jedna rzecz... Oni będą chcieli wiedzieć kim jestem i co mnie łączy z bogiem kłamstw. Najwyraźniej Kłamca nie życzył sobie, aby poznali prawdę.
Nagle usłyszałam trzask łamanej gałęzi. Obróciłam się na pięcie i już wiedziałam, że muszę uciekać. Ruszyłam przed siebie, nadal mając w pamięci obraz boga piorunów z Mjolnirem w ręce. Zdążyłam przebiec jakieś 5 metrów, gdy poczułam zaciskającą się mocno dłoń na moim nadgarstku. Zatrzymałam się gwałtownie. Próbowałam wyszarpać dłoń, na próżno. Uścisk Thora był na tyle stabilny, że nie mogłam się uwolnić. Przestałam się wyrywać i spojrzałam mu w oczy.
- Thorze, proszę.
- Możliwe, że tylko ty jedyna wiesz, o co tu chodzi. – nie zdziwił go fakt, że znam jego imię.
- Czy ty nic nie rozumiesz?! Nie mogę wam powiedzieć kim jestem! Nie mogę! Bylibyście w niebezpieczeństwie, a ja przy okazji, gdybyś powiedział to swojemu ojcu, a dobrze wiem, że na pewno byś to zrobił.
- Zaufaj mi, proszę... - Thor spojrzał na mnie poważnym wzrokiem – jeśli chcesz, mogę dać ci słowo, że nie komu nic nie powiem, ale powiedz co cię łączy z Lokim...
Wiedziałam, że nie powinnam tego robić, ale to była moja jedyna droga ucieczki. Spojrzałam na niego błagalnie i szepnęłam:
- Wybacz...
Siłą woli sprawiłam, że moja ręką zapłonęła. Thor natychmiast puścił mnie, łapiąc się za oparzoną dłoń. Wypowiedziałam w myślach zaklęcie, które odepchnęło i oszołomiło boga na tyle, abym mogła uciec.
Biegłam najszybciej jak mogłam. Przede mną znajdował się głęboki dół. Bez chwili namysłu skoczyłam. Wiedziałam, że nie uda mi się przeskoczyć na drugi koniec doliny. Na ułamek sekundy wykonałam transformację i pomagając sobie paroma trzepnięciami skrzydeł bez problemu wylądowałam no drugim końcu. Byłam pewna, że ktoś to widział, ale nie miałam czasu, by o tym myśleć. Nie zatrzymywałam się. Gdy zaczęło brakować mi tchu, zaraz przede mną wylądowała jakaś maszyna o kształcie człowieka, której nazwy nie mogłam sobie przypomnieć. Zderzyłam się ze zbroją i poczułam rosnącego na mojej głowie wielkiego guza. Odsunęłam się na bezpieczną odległość. Zdążyłam zobaczyć tylko jak robot podnosi rękę, z której coś szybko wystrzeliło. Poczułam ukłucie w szyję. To była strzykawka. Nie zdołałam jej wyjąć. Moje ciało zaczęło drętwieć, a obraz przed oczami, zaczął się zamazywać. Wykonałam kolejny krok, po czym osunęłam się w nicość.
Jest pierwszy rozdział. Następny pojawi się TYLKO I WYŁĄCZNIE wtedy, kiedy pod rozdziałem pojawi się min. JEDEN KOMENTARZ
PS. Wybaczcie, że tym razem tak krótko, ale macie moje słowo, że następnym razem rozdział będzie dłuższy.

~ Newty ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz