Loki leciał samolotem, który miał go dostarczyć do bazy.
Obok stał Tony Stark, który nieustannie mu ubliżał. Kapitan Ameryka stał
wsparty o ścianę, Czarna Wdowa pilotowała samolot. Lokiego coraz bardziej
irytowała cała ta sytuacja, lecz nie odezwał się ani słowem od momentu startu.
Po chwili rozległy się potężne grzmoty piorunów. Bóg wzdrygnął się i spojrzał
nerwowo w górę. Zaciekawiony Iron Man rzucił sarkastycznie w stronę Kłamcy:
- Burzy się boisz?
- Nie przepadam za tym, co zwiastuje. – Loki rozglądał się
na boki wyczekująco.
Nagle usłyszeli głuchy łoskot, dźwięk uderzającego ciała w
dach samolotu. Potem drzwi się otwarły, wleciał przez nie mężczyzna o długich
blond włosach. Miał na sobie czerwony płaszcz i srebrzystą zbroję. W ręce
dzierżył potężny młot. Chwycił Lokiego i rzucił się w przestrzeń razem z nim.
***
Biegłam przez las. Nie miałam pojęcia, dlaczego posłuchałam
Lokiego. Byłam zmęczona, więc postanowiłam się zatrzymać. Chciałam tam wrócić i
wszystko wyjaśnić. Dlaczego Loki tak się zachowywał? W głowie miałam mętlik od
nadmiaru pytań. Od powrotu powstrzymywała mnie tylko jedna rzecz... Oni będą
chcieli wiedzieć kim jestem i co mnie łączy z bogiem kłamstw. Najwyraźniej
Kłamca nie życzył sobie, aby poznali prawdę.
Nagle usłyszałam trzask łamanej gałęzi. Obróciłam się na
pięcie i już wiedziałam, że muszę uciekać. Ruszyłam przed siebie, nadal mając w
pamięci obraz boga piorunów z Mjolnirem w ręce. Zdążyłam przebiec jakieś 5
metrów, gdy poczułam zaciskającą się mocno dłoń na moim nadgarstku. Zatrzymałam
się gwałtownie. Próbowałam wyszarpać dłoń, na próżno. Uścisk Thora był na tyle
stabilny, że nie mogłam się uwolnić. Przestałam się wyrywać i spojrzałam mu w
oczy.
- Thorze, proszę.
- Możliwe, że tylko ty jedyna wiesz, o co tu chodzi. – nie
zdziwił go fakt, że znam jego imię.
- Czy ty nic nie rozumiesz?! Nie mogę wam powiedzieć kim
jestem! Nie mogę! Bylibyście w niebezpieczeństwie, a ja przy okazji, gdybyś
powiedział to swojemu ojcu, a dobrze wiem, że na pewno byś to zrobił.
- Zaufaj mi, proszę... - Thor spojrzał na mnie poważnym
wzrokiem – jeśli chcesz, mogę dać ci słowo, że nie komu nic nie powiem, ale
powiedz co cię łączy z Lokim...
Wiedziałam, że nie powinnam tego robić, ale to była moja
jedyna droga ucieczki. Spojrzałam na niego błagalnie i szepnęłam:
- Wybacz...
Siłą woli sprawiłam, że moja ręką zapłonęła. Thor
natychmiast puścił mnie, łapiąc się za oparzoną dłoń. Wypowiedziałam w myślach
zaklęcie, które odepchnęło i oszołomiło boga na tyle, abym mogła uciec.
Biegłam najszybciej jak mogłam. Przede mną znajdował się
głęboki dół. Bez chwili namysłu skoczyłam. Wiedziałam, że nie uda mi się
przeskoczyć na drugi koniec doliny. Na ułamek sekundy wykonałam transformację i
pomagając sobie paroma trzepnięciami skrzydeł bez problemu wylądowałam no
drugim końcu. Byłam pewna, że ktoś to widział, ale nie miałam czasu, by o tym
myśleć. Nie zatrzymywałam się. Gdy zaczęło brakować mi tchu, zaraz przede mną
wylądowała jakaś maszyna o kształcie człowieka, której nazwy nie mogłam sobie
przypomnieć. Zderzyłam się ze zbroją i poczułam rosnącego na mojej głowie
wielkiego guza. Odsunęłam się na bezpieczną odległość. Zdążyłam zobaczyć tylko
jak robot podnosi rękę, z której coś szybko wystrzeliło. Poczułam ukłucie w
szyję. To była strzykawka. Nie zdołałam jej wyjąć. Moje ciało zaczęło drętwieć,
a obraz przed oczami, zaczął się zamazywać. Wykonałam kolejny krok, po czym
osunęłam się w nicość.
Jest pierwszy rozdział. Następny pojawi się TYLKO I
WYŁĄCZNIE wtedy, kiedy pod rozdziałem pojawi się min. JEDEN KOMENTARZ
PS. Wybaczcie, że tym razem tak krótko, ale macie moje
słowo, że następnym razem rozdział będzie dłuższy.
~ Newty ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz